Newsy
Relacja z wyjazdu szkoleniowego w kitesurfingu do Hamaty w lutym 2015
Wyjazd kiteboardingowy Surfski i Molosurf do Hamaty w dniach 06.02-13.02 2015
Wyjazd do Hamaty w lutym okazał się być strzałem w dziesiątkę: w momencie, gdy opuszczaliśmy Warszawę, w mieście panowały temperatury ujemne, a prognoza pogody straszyła obfitymi opadami śniegu. Nic więc dziwnego, że wysiadając z samolotu w Egipcie cała grupa miała uśmiechy na twarzy i delektowała się pierwszym uderzeniem ciepła egipskiego powietrza.
Dojazd do hotelu Wadi Lahmy Azur pozwolił nam na obejrzenie pustyni w poświecie pełnego księżyca, a sam resort okazał się przyjaznym i spokojnym miejscem osadzonym daleko od typowego dla niektórych lokacji egipskich zgiełku.
.jpg)
Już pierwszy dzień okazał się dla nas pogodowo przychylny: wiatr można było zobaczyć po zafalowaniu tafli Morza Czerwonego widocznej z okien naszych przestrzennych pokoi. Po zjedzeniu porządnego śniadania i niecałych 15 minutach jazdy busem, który regularnie podjeżdża po kursantów pod hotel, ukazała się nam wielka baza Kite Village i dziesiątki latawców na tle lazurowej wody.
.jpg)
Głównym atutem bazy jest jej lokalizacja przy dużej, płytkiej lagunie o piaszczystym dnie. Odległość do rafy i głębin to setki metrów. Dzięki temu pozostaje sporo miejsca zarówno dla doświadczonych kitesurferów jak i dla uczących się w swojej wydzielonej strefie.
.jpg)
Sama baza z przyjaznym personelem gwarantuje bardzo szeroką plażę, dużo miejsca na rozwijanie sprzętu, a także wiele leżaków, chillout zonów, restaurację, storage i sklep. Po przyjeździe od razu wzięliśmy się za przygotowanie sprzętu, teorie i bezpieczeństwo, aby jeszcze tego samego dnia stanąć w wodzie z latawcami w ręku.

Kolejne dni również obfite w wiatr pozwoliły nam na kontynuację treningu i szybki progres. Tylko jeden dzień z całego tygodnia okazał się zupełnie bezwietrzny, ale z przyjemnością wykorzystaliśmy go na chillout, opalanie i luźniejsze rozmowy dopełniające podstawowe tematy kiteboardingu i nie tylko.
.jpg)
Dzięki sprzyjającym warunkom i wytrwałości teamu pod koniec tygodnia wszyscy potrafili startować z deską i wykonywać krótsze lub dłuższe halsy (jedna z uczennic, naprawdę długie halsy).
.jpg)
.jpg)
Oprócz codziennej zabawy związanej z kajtem, spędzaliśmy razem sporo czasu jedząc i popalając szisze w naszym przytulnym hotelu. Po jedzeniu chętnie udawaliśmy się na drinki przy basenie głównym, gdzie można było powymieniać się wrażeniami z innymi grupami kiteboarderów. Pobliską atrakcją były również piękne rafy idealne na snorkeling, a także bezkresne pustynie, na których można było natknąć się na dzikie wielbłądy.
.jpg)
Uważam, że każdy powinien spróbować wyjazdu do Hamaty, gdyż zapewnia ona doskonałe miejsce wypoczynku i pozwala na profesjonalny trening kiteboardingowy. Brak zamieszania i nadmiernej ilości atrakcji naokoło spotu pozwala się skupić na tym co najważniejsze, czyli na doskonaleniu siebie. Każdemu szczerze polecam Hamatę i jestem przekonany, że tam wrócę, gdy tylko nadarzy się okazja.






